Grupa naTemat

Psychopaci - czego można się od nich nauczyć (co odrzucić, a co przyjąć)

„Wielki i dobry to rzadko ten sam człowiek” – Winston Churchill *

Kiedy wspominamy o psychopatach, to na myśl przychodzą nam postacie w typie fikcyjnego seryjnego mordercy Hanibala Lectera albo już całkiem rzeczywistego innego seryjnego mordercy Teda Bundy’ego. Prawda może być jednak całkiem inna – psychopaci w większości nie dokonują krwawych zbrodni, ale świetnie wpisują się w wymogi ambitnego, skupionego na działaniach i celach społeczeństwa. Psychopaci świetnie nadają się do pracy w korporacjach, służbach mundurowych, w polityce, w świecie akademickim, medycznym, finansowym. Są charyzmatyczni, czarujący, pewni siebie, narcystyczni, skupieni na celu. Są bardzo racjonalni, bardzo utylitarni, wydają się być bez wyrzutów sumienia, poczucia winy, lęku. Idealny człowiek na miarę nowych czasów. Człowiek sukcesu. Funkcjonalny psychopata. Czy nie takim właśnie jest James Bond? Mężczyzną, którym wielu innych mężczyzn chciałoby zostać. Mężczyzną, z którym wiele kobiet chciałoby się związać.


Psychopata jest często nie do odróżnienia od reszty populacji. Kevin Dutton (autor książki „Mądrość psychopatów”) przywołuje przykład pajęczaków Amyciaea lineatipes, naśladujących wygląd mrówek, na które polują, i dopiero kiedy jest już za późno, mrówki uświadamiają sobie, komu zaufały. Psychopaci potrafią nas odurzyć, są hipnotyzujący, skupieni i z pozoru nie różnią się od innych ludzi. Jednak mają pewne cechy, które wyróżniają ich. Zdiagnozowani psychopaci potrafią na przykład o wiele lepiej niż reszta populacji określić, kto jest słaby (i tym samym, kogo można „wykorzystać”), tylko patrząc na sposób chodzenia danej osoby (mówią o tym m.in. badania Angeli Book z Uniwersytetu Brock). Istnieje kilka skali mierzenia psychopatii (jedna z najbardziej znanych to Skala Psychopatii Hare’a), ale można to także sprawdzić somatycznie, czyli poprzez reakcje swojego ciała. Kevin Dutton opisuje eksperyment Reida Meloya, w którym zapytał 450 przedstawicieli wymiaru sprawiedliwości i specjalistów od zaburzeń psychicznych, czy doświadczają fizycznych reakcji, kiedy rozmawiają z osobnikami psychopatycznymi. Zdecydowana większość odpowiedziała, że „tak”, podając konkretne przykłady: „czuję odrazę”, „fascynację”, „jakby coś złego przeszło przez moje ciało”. Ciało może nam podpowiedzieć to, czego nie wychwyci rozum. Badanie to pokazało także, że osoby niżej w hierarchii (magistrowie) i słabsze (kobiety) są lepsi w wychwytywaniu tych znaków. Te osoby bowiem muszą bardziej siebie chronić.

Z jakiegoś jednak powodu psychopaci są wśród nas. Można tutaj powołać się na ewolucję. W przeszłości ci, którzy umieli najlepiej polować i zabijać zwierzynę, byli bardzo potrzebni swoim współplemieńcom. Również dzięki nim grupa miała większą szansę przetrwania. W swojej książce Dutton zadaje też pewne pytanie: „Co do cholery zrobić z nimi w czasach pokoju?”. Okazuje się jednak, że najlepsi myśliwi mieli także empatię. Empatię, która pozwalała im wczuć się w ofiarę i rozpoznać jej kolejne kroki. Istnieją dwa podstawowe rodzaje empatii: zimna (poznawcza) i gorąca (afektywna). W empatii gorącej czujemy w ciele to, czego doświadczamy ze względu na cierpienie drugiej osoby, w empatii zimnej niekoniecznie. Potrafimy jednak postawić siebie w pozycji tej drugiej istoty. Psychopaci mogą rozumieć, ale niekoniecznie czują. Jak to mówi fikcyjny bohater kreskówki Homer Simpson, „kiedy czymś się nie przejmuję, nie oznacza, że tego nie rozumiem”. Kevin Dutton pisze, że psychopata „rozumie słowa, ale nie muzykę emocji”. Psychopaci „dekodują emocje za pomocą liczb”, pisze dalej Dutton, powołując się na innego eksperta kryminalistyki. Zupełnie jak wielu wybitnych biznesmenów.

Psychopatia często utożsamiana jest z antyspołecznym zaburzeniem osobowości (ang. antisocial personality disorder – ASPD). Tak to widzi Amerykańskie Towarzystwo Psychiatryczne (ang. American Psychiatric Association – APA) i jego klasyfikacja zaburzeń psychicznych – DSM (od 2013 r. DSM-V). Jednak widać tu jasno problem. APA postrzega psychopatię jedynie w kontekście zaburzeń zachowania, dysfunkcji, a co jeżeli pewne psychopatyczne cechy wpasują się w to, co obecnie jest wspierane w kulturze i społeczeństwie? A co więcej, jak możemy wykorzystać psychopatię bez jej dysfunkcyjnego elementu? Nie tylko seryjni mordercy czy szpiedzy mogą mieć pewne psychopatyczne cechy. Takie cechy mogą też bowiem mieć…święci i liderzy biznesu. Belinda Board i Katarina Fritzon przeprowadziły eksperyment na trzech grupach: menedżerach biznesowych, pacjentach psychiatrycznych i hospitalizowanych kryminalistach. Niektóre z cech okazały się częstsze u liderów biznesu niż u pozostałych grup, m.in.: powierzchowny urok, egocentryzm, zdolność przekonywania, brak empatii, niezależność i skupienie (Dutton, 2012). Także skupienie na własnych korzyściach, dla mnie, o mnie, wokół mnie. Czyli mantra współczesnego człowieka (badacze często mówią o „Generacji Ja”).

W swojej książe Dutton przywołuje najbardziej psychopatyczne profesje w Wielkiej Brytanii, to: CEO (Chief Executive Officer), prawnik, człowiek mediów (telewizja/radio), sprzedawca, chirurg, dziennikarz, oficer policji, kleryk, szef kuchni, urzędnik państwowy. Najmniej: pracownik opieki społecznej, pielęgniarka, terapeuta, rzemieślnik, kosmetyczka/stylista, pracownik instytucji charytatywnej, nauczyciel, lekarz (innych specjalizacji), księgowy.

Czego możemy nauczyć się od psychopatów? Pytanie wydaje się być podejrzane moralnie, ale właśnie to pytanie zadaje psycholog Uniwersytetu Oksfordzkiego Kevin Dutton w swojej najnowszej książce pt. „Mądrość psychopatów”. Sam autor pisze, że wydać to się może „semantyczną niezgodnością”. Pisze on również, że „psychopatia może być dobra (w umiarze), tak samo jak lęk, depresja i inne zaburzenia psychiczne, które czasami służą dobremu przystosowaniu się do danej sytuacji” (Dutton, 2012). Wszystko zależy od intensywności, kontekstu i elastyczności osobowości. Tak samo, jak w przypadku innych zaburzeń (psychicznych, osobowości). W pewnym warunkach pewne psychopatyczne cechy mogą być bardzo pożyteczne.

Wbrew powszechnej opinii to nie jest tak, że psychopata nie ma uczuć. On po prostu umie je wyłączyć, kiedy jest taka potrzeba, albo inaczej – nie zauważa tego, co jest niepotrzebne w danym momencie. Dzieje się to także na poziomie sercowo-naczyniowym. Tak jak u saperów, którzy są najbardziej zasłużeni. Stanley Rachman z Uniwersytetu Harvarda, badał częstość skurczy serca. Kiedy najbardziej zasłużeni saperzy wstępowali do rejonu zagrożenia, częstotliwość serca spowolniała. Byli[/i] nieustraszeni.

Czy to wszystko oznacza, że musimy zamienić się w psychopatów? Absolutnie nie. Chodzi o to, żeby zdać wykorzystać pewne pozytywne „psychopatyczne” cechy. Jak chirurg, który przeprowadza niewyobrażalnie trudne i stresujące operacje. W momencie, kiedy operuje, nie chodzi o to, żeby płakał nad sytuacją swojego pacjenta, wczuwał się w jego ból, ale żeby zoperował go tak, aby ten przeżył. Wczuwanie się jest w tej sytuacji niewskazane. Skupienie na zadaniu – jak najbardziej. I w tym „odcięciu” paradoksalnie może być współczucie. Współczucie bowiem nie polega jedynie na współodczuwaniu, wczuwaniu się w drugiego człowieka, a nawet dodatkowo zrozumieniu tego człowieka, ale na aktywnym działaniu skierowanym na zmniejszanie bólu, dyskomfortu i cierpieniu drugiej osoby. Dutton (2012) pisze, że „psychopatia jest jak promienie słoneczne – zbytnia ekspozycja może spowodować fatalne, karcenogenne skutki, ale optymalna i kontrolowana może mieć pozytywny wpływ na dobrostan i jakość życia”.

Nieustraszoność, bezwzględność, skupienie (psychopaci mrugają trochę mniej niż wszyscy pozostali, powód tego nie jest do końca ustalony) – to niektóre z cech psychopaty. W pewnych warunkach też ich irracjonalne zachowanie przynosi rezultat lepszych decyzji finansowych niż u pozostałych osób. Tak jak w przypadku jadących naprzeciw siebie samochodów. W którymś momencie jeden z kierowców powinien ustąpić. Jeżeli byliby psychopatami, doszłoby do wypadku i najprawdopodobniej ich śmierci. Jeżeli psychopatia polega na ciągłym wykorzystywaniu innych i irracjonalnym zachowaniu, pojawia się problem. W pewnym momencie bowiem populacja wykorzystywanych może zniknąć. Co wtedy zrobi psychopata? Nie będzie już mógł używać tych osobników i sam zginie. Już cybernetycy odkryli, że „dobro” jest też jednym z porządków świata. Mówi o tym strategia z teorii gier „wet za wet” (po ang. tit for tat). Jest to strategia, która wykorzystuje m.in takie cechy, jak przyjazność i skłonność do wybaczania .Okazuje się, że właśnie ta strategia przyniosła najwięcej korzyści graczom. Agresja może być zatem korzystna w pewnych sytuacjach, w innych może być całkowicie nieskuteczna.

Robert Hare, światowy ekspert od psychopatii (współautor m.in. książki „Węże w garniturach: kiedy psychopaci idą do pracy”), przeprowadził badanie, w którym rozdał swój kwestionariusz psychopatii (w skróce PCL-R) ponad dwustu czołowym amerykańskim szefom korporacji i porównał populację korporacji z populacją reszty społeczeństwa. Psychopatia występowała na o wiele większą skalę w korporacjach. Do podobnych wniosków doszedł Paul Babiak (współpracownik Hare’go), który przebadał 203 profesjonalistów w korporacjach. Psychopatia w tym przypadku okazała się czterokrotnie częstsza niż w ogólnej populacji. Jak mawia Martha Stout (autorka książka „The Psychopath Next Door”): „im wyżej na drabinie, tym większą liczbę psychopatów się tam odnajdzie”. Bob Hare twierdzi zaś, że „odnajdziesz ich w każdej organizacji, gdzie pozycja i status zapewniają władzę i kontrolę nad innymi oraz szansę korzyści materialnej”. Hare i Babiak stworzyli nawet kwestionariusz używany w biznesie, nazywa się on „Business Scan”. Pewne cechy lidera i psychopaty wydają się być wspólne, np.: charyzma lidera w kontraście do powierzchownego uroku psychopaty, umiejętność wpływania na innych w kontraście do manipulacji, koncentracja na zadaniu w kontraście do szukania ekscytacji. Ale zatem wszystko zależy od kontekstu.

Odporność psychiczna, odwaga, heroizm. Te cechy kojarzą się nam z bohaterami niczym Superman czy chociażby strażakami ratującymi ludzkie życie. Jak pisze Dutton (2012), „spektrum wydaje się być cyrkularne…, z jednej strony mamy Lecterów, Bundy’ch, itp., a z drugiej strony antypsychopatów: elitę duchowych atletów, jak tybetańscy mnisi przez lata żyjący w odosobnionych klasztorach w Himalajach, trenujący się w medytacji poziomu czarnego pasa i odczuwający niezmierzone współczucie”.

Według Duttona wspólne cechy psychopatii i duchowości to: stoicyzm, uważność, nieustraszoność, odporność psychiczna, otwartość na doświadczenie, brak przywiązania, kreatywność, energia, sfokusowany i zmieniony stan świadomości, utylitaryzm. Funkcjonalna (i optymalna) psychopatia zależy od kontekstu. Jest bardziej stanem niż cechą. Jeżeli nic już nas nie rusza, nie wzrusza, pojawia się problem. Nie tylko ze względów społecznych (konsekwencji), moralności, ale także dlatego, że…nie czujemy już tego, co pozytywne, przyjemne i wzmacniające. Z psychopatycznego (narcystycznego) punktu widzenia oznacza to również… brak korzyści dla nas i w pewnych kontekstach wykluczenie.
____________________
* cytat użyty w książce „Mądrość psychopatów” Kevina Duttona.

Czy chcesz dostawać info o nowych wpisach?

ZOBACZ TAKŻE:
WIĘCEJ NA TEMAT:
Psychologia
Skomentuj